Blog kane
Żegnam. 2010-04-14

Kane kłania sie i żegna.


Kane 2010-04-14

Boli mnie jedna rzecz w tym wszystkim... Jestem znów z kobietą moich marzeń, która zmieniła się przez te miesiące rozłąki diamtralnie... Na lepsze. A ja... ja też się zmieniłem. Zacząłem kalkulować, myślec bardziej rozumowo... Pomijając to, że w moich oczach jest niezwykle piękna fizycznie, to patrze na nią trochę inaczej pod względen psychicznym. Mogę z nią gadać przez cały dzień i nie brakuje nam tematów.


Ach, marzenia... i co ja poradze że znów się spełniacie?


Ona, daje mi wszystko, a cóż ja mogę dać?? Tylko samego siebie... :(


Kane Będę więc chociaż Ją wspierał... zawsze. Az nie upadnę..


Ona 2010-04-13

Zastanawiam się czy powinienem to pisać... Czy powinienem w taki sposób odkrywać człowieka, który już zawsze(mam nadzieję) będzie dla mnie tajemnicą. Bo chyba na tym to wszytko polega nie...? Aby odkrywać i nigdy nie odkryć do końca...i zawsze chcieć więcej.


Ona. Kasztanowe włosy, no, może nieco jaśniejsze, ale grube i proste(uwielbiam ich dotykać)...zielone oczy, o których mógł bym napisać monografię... I już, po niepełnych 2 zdaniach człowiek jest w innym miejscu. I co najciekawsze, to przez 4,5 roku zawsze tak to wyglądało. Była miłość - taka realna, ludzi już stosunkowo dojrzałych, myślących o przyszłości, znających swoje problemy i słabości. Ale cały czas było tez zakochanie...( z przerwami niejednokrotnie) fascynacja partnerem, każdym szczegółem...


Ajajajj...


Może kiedyś napiszę jak się poznaliśmy? To było... mocno niestandardowe.


"Zastanawiam się - rzekł - czy gwiazdy świecą po to, żeby każdy mógł pewnego dnia znaleźć swoją." Antonie de Saint-Exupery, Mały Książę


Aj waj... 2010-04-12

No i tak. Nie bardzo da się opisac co czuję teraz słowami. A skoro sie nie da, to pewnie sie też nie powinno próbowac. Zatem nie będę. Parę dni pewnie moje notki będą tak właśnie wyglądały - jeśli będą.


Słyszę ostatnio liczne obietnice... Ale kiedy jedna zostaje złamana, ciężko dać wiarę innym. I tu tkwi kłopot...bo chyba im wierzę. Tak jak kiedyś...


 


"Wątpliwości nie rujnują wiary, lecz umacniają ją." Lew Tołstoj


 


No kocham no :) zwyczajnie kocham...


Znów to samo 2010-04-11

I tak, po dniu względnie dobrym itd. znów wróciłem do szarej, "samotnej" rzeczywistości(mimo, że teraz mam ją, i wiem że ona nawet teraz, 50km ode mnie czuwa...). Kobieta, którą kocham i która prawdopodobnie kocha mnie [niestety, nie stać mnie jeszcze na pełne zaufanie :( ] zachowuje się wobec mnie tak, jakby nic się nie wydarzyło. Jakby nie było tych 2 miesięcy... A ja za każdym razem kiedy patrzę w jej piękne zielone oczy widzę to samo... Swoje odbicie. Ciągle powracający ból.


Teraz, kiedy to piszę czuję się paskudnie. Jakbym nadal był sam... świat nie zmienił kolorów, ciągle jest szary. Na szczęście cały dzień padało, więc nie musiałem słuchać haseł typu "ależ pięknie słonko świeci" albo "aaah, wiosna" od wszystkich znajomych i rodziny.


Kiedy do ludzkiego umysłu dotrze, że NIKT nie ma racji?? Bo to pojęcie jest wyrazem subiektywnej oceny a nie obiektywnie istniejących praw i zasad??


Kocham ją bardzo. I tak samo bardzo chciał bym ponownie zaufać... uwierzyć jak kiedyś.


"Są rzeczy, w które trzeba wierzyć, by je zobaczyć." Miguel de Cervantes - wierzę, że przyjdzie dzień, w którym zapomnę zły czas.


Dodaj siły Panie... abym ufał tak jak kocham.


Czasem... 2010-04-10

...mnie korci, żeby opisac tutaj siebie. Tak perfidnie. Swój charakter, poglądy, styl życia, mentalnośc, wygląd... Wszystko. Tylko, że znając osobę siedzącą po drugiej stronie kabla, dużo słabiej oddziaływują słowa. A przeciez chodzi głównie o słowa...


Zły jestem. Bo zaczynam na nowo czuć się szczęśliwy... A tak chętnie bym stąd odszedł. Smutnemu łatwiej się odchodzi... Oj dużo łatwiej.


Dziś zapłakałem. Nad Prezydentem, nad ofiarami, nad krajem...


 


"Absolutna nicość. Zmarli są sierotami. Nie mają ojca, matki, dziewczyny, kochanki. Towarzyszy im tylko cisza..." S. King - byłem umarły, a odrodziłem się...


Panie Prezydencie 2010-04-10

Niechaj Panu, Pańskiej żonie i wszystkim podróżującym z Panem ziemia będzie najlepszą matką. Ale szczerze, zazdroszczę Panu jednego, śmierci u boku żony, i razem z nią.


Obym i ja mógł umierać u boku mojej kobiety...


"Wieczne odpoczywanie..."


Koniec 2010-04-08

Koniec, jak każdy koniec, zazwyczaj coś kończy... "Prawda"? Od ostatniego końca, który miał miejsce bodaj 03.02.2010r do kolejnego, mianowicie do końca tamtego końca musiałem czekać aż do 06.04.2010r.  Nieco ponad dwa miesiące temu skończył się mój mały, prosty i dobry świat, ustępując miejsca światu prawdziwemu, szaremu i bezlitosnemu. Przez dwa miesiące odczuwałem nieustający ból i żal... Aż do teraz.


Wyrwa, powstała w mojej duszy po stracie tak ważnej osoby wydawała mi sie nie do zapełnienia. Nie przez kogoś "innego".


Trudno wyobraźić sobie moje zdziwenie i... tu uwaga, złość, kiedy odezwała się Ona. Myślałem, czego znów chce?? Po co znów mnie ranić...


A ona przyszła spróbować zaszyć to co wyrwała odchodząc. Dwa miesiące zajęło Jej zrozmienie... Dwa miesiące kochałem Ją podświadomie.


 


To ja straciłem Ją, ale to Ona odzyskała mnie. Kane


"Zarzuć ponownie sieć" - Boże, dodaj siły. Bo jeśłi znów mnie zawiedzie, to pęknie silne serce, serce biegacza.


Cierpliwość 2010-04-07

Na prawdę się opłaca...                                                                                  


Przecierpiałem dwa miesiące. Bardzo długie i trudne dwa miesiące. Czekałem, choć nie wiedziałem na co. I... było warto czekać. Wszystko zaczyna się układać. Serce już tak nie boli. Rana już nie płonie. W miejscu wyrwanym z mojej duszy pojawiała się blizna...ciągle bardzo świarza, łatwa do ponownego otwarcia, ale jednak już blizna. Zostanie mi ona na zawsze. Mam nadzieję, że zostanie w takim stanie do mojej fizycznej śmierci.


Dziękuję...


Ciekawe(?) 2010-04-07

Albo inaczej, zastanawiające. Bardzo zastanawiające... jest to, że czas "stracony" na cierpienie, nie okazuje się czasem straconym. Umysł człowieka sie zmienia, ewoluuje...


Kiedy egzystencja w realnym świecie przestaje miec sens, kiedy nadzieja staje się przekleństwem, kiedy blizna ukryta pod powierzchnią ciała pali bólem, kiedy akceptacja przeszłości i wymazanie jej z pamięcie okazuje się najskrytszym marzeniem, wtedy On słucha...


Czasem wątpiłem. Nie wierzyłem, że słucha. Nie wierzyłem, że dodaje sił. Ale dodawał.


"Gdy powrót do życia nie wywołuje entuzjazmu, sen niewiele może pomóc"


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]